W niej miały się pojawić pierwsze objawy czy fazy życia. Tylko że przez cały prawie wiek nikt z uczonych nie zastanawiał się, jak nikłe jest prawdopodobieństwo, żeby życie powstało w ten właśnie sposób. Jest ono tak małe, że ża­dne. Autorzy Ewolucji z Kosmosu twierdzą, że teoria doboru natura­lnego dlatego tak szybko się przyjęła, bo zrzuciła w jakimś sensie ty­ranię narzuconą rozumowi…

Bo kto przyczynił się do narodzin owej wyższej inteligencji? Piszą Hoy­le i Wickramansinghe:„Teoria głosząca, że życie na Ziemi zostało utworzone celowo przez jakąś wyższą inteligencję, zawiera więcej prawdopodobieńst­wa niż owa jedna szansa na 104<)000 i znacznie lepiej potrafi wyjaśnić wiele faktów, którymi zajmowaliśmy się w poprzednich rozdzia­łach. Nasza teoria narzuca się sama przez się i właściwie należałoby zapytać (…), dlaczego…

Wśród naukowców krąży taka oto anegdota: po jakimś odczycie na temat budowy naszego systemu słonecznego do prelegenta pod­chodzi pewna starsza dama i powiada.Ja, panie profesorze, mam właściwszą teorię budowy systemu planetarnego. Bo, proszę pana, kula ziemska spoczywa na skorupie olbrzymiego żółwia. – Nie chcąc zrazić swojej rozmówczyni, profe­sor grzecznie pyta:Przepraszam panią, a na czym spoczywa żółw?Jak to? Na skorupie jeszcze…

Ptakom również, co wydaje się jeszcze bar­dziej dziwne. Jętka jednodniówka czy ważki pojawiły się 100 milio­nów lat przed ptakami. A potem oba gatunki nie wyginęły, choć są właściwie bezbronne wobec swoich wrogów.„Te wszystkie fakty – powiadają autorzy – prowadzą do jednej z dwóch możliwości: albo mamy do czynienia z pewnym planem opracowanym przez stojące od nas wyżej inteligencje, albo owady…

Wyliczając niezwykłe właściwości owadów (wytrzymałość, umie­jętność porozumiewania się między sobą, niekiedy zdolność latania i wreszcie zupełnie niewiarygodną umiejętność budowania całych miast czy twierdz), Hoyle i Wickramansinghe dochodzą do wnios­ku, że owady są prawdopodobnie „efektem bezpośredniej inwazji Ziemi przez z góry zaprogramowane istoty”. Autorzy Ewolucji z Kosmosu wydają się pewni tej hipotezy, a dodatkowym argumen­tem, który ich zdaniem przemawia za nią,…

Nowe programy mogą się rozwinąć w wielu kieru­nkach. Rezultatem tego będzie nagły rozbłysk, jak to określają bio­logowie, nagłe rozdzielenie się pierwotnego zasobu w wielu kierun­kach”.Autorzy uważają wreszcie, że nie ma żadnego związku między prekaryotami a eukaryotami, jak nie było go między bakteriami tle­nowymi i beztlenowymi. Co więcej, nie ma zdaniem autorów takie­go związku między światem roślinnym a zwierzęcym. Niezbędna wydaje się…

Jeśli to ulepszenie pojawi się w jednej tylko komórce, rozszerzy się ono na całą populację tylko wtedy, jeśli efekt jego będzie wydatny. Na pewno wiele z owych późniejszych komórek zginie. Aby tę trudność obejść, program w niej zawarty uczyni się… zaraźliwym, tak by się rozprzestrzenił z komórki na ko­mórkę „jak wirusy lub plazmoidy bakteryjne”. Takie „ulepszenie” musi zostać wykorzystane jak najszybciej,…

Każdy specjalista od komputerów powie wam, że pro­gram komputera nie będzie ulepszony przez to, iż się weń wbuduje przypadkowe błędy”. Autorzy zakładają, że wszystko to wygląda inaczej. Co pewien czas w kierunku określonym zostają przesłane fragmenty informa­cji genetycznej, stanowiące zamknięty program, który przekazuje znajdującym się w tym środowisku komórkom pierwszego siewu polecenie przerwania obecnego programu i włączenie nowego. Umożliwić to ma…

W ten sposób rozsiewały, rozprzestrzeniały i dalej rozprzestrzeniają żywą materię. Ale chodziło nie tylko o zasianie życia, ale także, co jest już trudniejsze, o dalszy jego rozwój biologiczny:„Komórki te (…) musiały być zaopatrzone w dodatkowe progra­my nie tylko niezbędne na początek (…). W języku biologii oznacza to, że komórki te uzbrojone były (…) w geny, które dla pierwszych funkcji owych…

Zamiast więc doboru naturalnego jako motoru ewolucji, autorzy proponują stały napływ informacji genetycznej z kosmosu. Jak so­bie to wyobrażają? Zakładają, że jakaś inteligencja wyższa od na­szej postanowiła rozprzestrzenić życie w naszej galaktyce, to znaczy w systemach planetarnych, gdzie mogło istnieć 10″ różnego rodza­ju wariantów otoczenia. (Hoyle, jak widać, daje upust swoim skłonnościom do fantastyki). Wobec tego, że dla przedstawicieli ta­kiej…